Już skopiowałam notatki do Worda, a blog miałam skasować. Ale gdy patrzę na archiwum, sama jakoś nie mogę uwierzyć, że tak długo udało mi się pociągnąć coś "pamiętnikowego". A niech sobie jeszcze wisi. Może zmobilizuje mnie do zapisywania kolejnych etapów Młodego, żeby miał co sobie poczytać za kilka lat :).
Młody wszedł w komitywę z Dziadkami i od razu ustalił się podział - Babcia jest, kiedy żołądek domaga się jedzenia, a Dziadek, gdy jest zabawa, gra w piłkę itp. Z Babcią W. jest trochę inaczej, bo z racji odległości kontakty są bardziej sporadyczne, ale też pozytywne.
Młody już biega. Najczęściej za piłką, strzelając gole na prawo i lewo. Niech ćwiczy. Mistrzostwa blisko ;). Czasami też wyciąga rączki do tyłu i biega jak lecący Małysz. Tak to jest, jak wnuczek ogląda skoki narciarskie z Dziadkiem.
Dziecię gada. Jak najęte. Póki co we własnym narzeczu, ale fajnie to brzmi. Oprócz standardowych "mama, tata, baba, dada" są:
ko (niał) - kot (miau)
kre - kret (Krecik)
bru - samochód
ija - długopis, kredka
kukur - kukuryku
tatiu - Stasio (imię słonia z książeczki)
kopa - koparka
kopć - kąpać, kąpiel
kapć - kapcie
buła - bułka, Bozia, buzia
kra - ptak
Odbębniliśmy ostatnie na razie szczepienie. Następne za 4 lata :). Alergia pokarmowa nadal, chociaż już mniejsza. Zauważyliśmy dość spore powiązanie pojawiania się wykwitów na skórze z ząbkowaniem. Czwórki są. Czekamy na trójki.
Wróciła monotematyczność :). A jakże. Wolę nie pisać, że w pracy się trochę pozmieniało i niekoniecznie mi to odpowiada. A nie zmieniło się to, co powinno. Więc tym bardziej czuję się klaustrofobicznie. W dodatku u Emila też straszą cięciami etatów, pensji, więc każda decyzja musi być bardzo wyważona. A zima dodatkowo nie pomaga w pozytywnym nastawieniu. Zaczęłam znowu brać magnez.
Tagi: dziecko, codzienność
skomentuj (0)